|
Filmy
obejrzane (w kinie)
2010
skala:
od
do 
Kino zaniedbałam trochę ostatnimi czasy, a notki
filmowe już zupełnie. Co nie znaczy, że filmów nie oglądam, bo
oglądam ich nawet więcej niż w ubiegłych latach, ino ekran mniejszy
a ja wygodniejsza ;) Ale gdyby ktoś miał wątpliwości - i tak uważam,
że do kina zawsze warto iść. Rok 2010 zaczął się pod tym względem
całkiem obiecująco, jak utrzymam to tempo, to może nawet niezła
ilość się na koniec uzbiera.. Na razie same oceny ku pamięci pierwszego
wrażenia, ale i opisy mam nadzieję dorobić :)
Tych, którzy mają ochotę zobaczyć moje opinie na
temat filmów obejrzanych w innych latach zapraszam do archiwum
- linki w bocznej kolumnie.
|
|
| |
Lalki reż. Takeshi Kitano |
 |
|
|
|
|
| |
Pożegnania reż. Yôjirô Takita |
 |
|
|
|
|
| |
Słyszeliście o Morganach? reż. Marc Lawrence |
 |
| Na ten film poszłam przez przypadek, bo
nic innego akurat nie grali. Fabułka prosta jak bibułka,
przykład hollywoodzkiego filmu w którym próbuje się zbić
kasę bez pomysłu, bez historii, licząc na przykurzone lekko
nazwiska, które zagrają swoje sztampowe role. W tym wypadku
Hugh Grant i Sarah Jessika Parker (która równie dobrze mogłaby
się zamienić z Jennifer Aniston i niewielu zauważyłoby różnicę).
Para od paru miesięcy w separacji po jego skoku w bok (ale
żałuje i chce wszystko naprawić), zabiegani i zapracowani
w wielkim mieście, przez przypadek są świadkami morderstwa.
A że ona jest osobą medialną i akurat na wszelkich możliwych
plakatach - to przestępca łatwo trafia na jej ślad w celu
jej usunięcia.
W ramach programu ochrony świadków policja zmusza ich do
wyjazdu do jakiejś zapadłej dziury w Wyoming. Gdzie oczywiście
będą mieli okazję poznać inne życie, zaprzyjaźnić się z
lokalną ludnością i odnaleźć zagubione uczucie. End of the
story. Można zapomnieć równie szybko jak się wyjdzie z kina
:)
|
|
|
| |
Imaginarium Dra Parnassusa |
 |
|
|
|
|
| |
Fish tank
reż. Andrea Arnold |
 |
|
|
|
|
| |
Kłopotliwy
człowiek
reż. J. Lien
|
 |
| |
|
|
| |
Avatar
reż. James Cameron |
 |
|
|
|
|
| |
Papryka,
seks and rock and roll (Made in Hungária)
reż. Gergely Fonyó
|
 |
| Miało być czymś na kształt węgierskiego
"Grease" - roztańczone, rozśpiewane, z dystansem
do ponurych lat socjalizmu. Miki wraca z rodzicami po kilkuletnim
pobycie zagranicą do jakże odmiennej rzeczywistości. Przywozi
nową muzykę, swobodne podejście i zagraniczną modę, które
tak imponują rówieśnikom. Będzie i turniej talentów i występy
zbuntowanego zespołu muzycznego, prywatki i odnaleziona
po latach szczenięca miłość. Niby wszystko, co być powinno.
A jednak zabrakło mi w tym czegoś, co by porwało tak naprawdę,
zachęciło do tańca, poruszyło albo zaskoczyło.
Polski tytuł miał chyba przyciągnąć widzów. Oryginalny
wydaje mi się jednak bardziej adekwatny do zawartości.
|
|
|
| |
Mój
Winnipeg reż. Guy Maddin |
 |
| Psychodeliczna senno-majacząca podróż do
miasta dzieciństwa, Winnipeg, jakiego już nie ma. Wspomnienia
miejsc i osób przeplatające się w dziwnym, smutnym, nostalgicznym
korowodzie. Film osobisty i prawie dokumentalny, gdyż to
aktorzy odgrywają role najbliższych sprzed lat. Trochę męczący
w oglądaniu, zwłaszcza na ciemną, zimową noc, ale nawet
po paru miesiącach zostaje wspomnienie po jego klimacie.
|
|
|
|