Tędy do głównych drzwi :)
Joanna Lewandowska - Prywatne Strony
Znak autorki :)
     

 


Filmy obejrzane (w kinie) 2010

skala: od 1/10 - Katastrofa do 10/10 Rewelacja!

Kino zaniedbałam trochę ostatnimi czasy, a notki filmowe już zupełnie. Co nie znaczy, że filmów nie oglądam, bo oglądam ich nawet więcej niż w ubiegłych latach, ino ekran mniejszy a ja wygodniejsza ;) Ale gdyby ktoś miał wątpliwości - i tak uważam, że do kina zawsze warto iść. Rok 2010 zaczął się pod tym względem całkiem obiecująco, jak utrzymam to tempo, to może nawet niezła ilość się na koniec uzbiera.. Na razie same oceny ku pamięci pierwszego wrażenia, ale i opisy mam nadzieję dorobić :)

Tych, którzy mają ochotę zobaczyć moje opinie na temat filmów obejrzanych w innych latach zapraszam do archiwum - linki w bocznej kolumnie.


 
Lalki reż. Takeshi Kitano
7/10


 
Pożegnania reż. Yôjirô Takita
10/10


 
Słyszeliście o Morganach? reż. Marc Lawrence
4/10

Na ten film poszłam przez przypadek, bo nic innego akurat nie grali. Fabułka prosta jak bibułka, przykład hollywoodzkiego filmu w którym próbuje się zbić kasę bez pomysłu, bez historii, licząc na przykurzone lekko nazwiska, które zagrają swoje sztampowe role. W tym wypadku Hugh Grant i Sarah Jessika Parker (która równie dobrze mogłaby się zamienić z Jennifer Aniston i niewielu zauważyłoby różnicę).

Para od paru miesięcy w separacji po jego skoku w bok (ale żałuje i chce wszystko naprawić), zabiegani i zapracowani w wielkim mieście, przez przypadek są świadkami morderstwa. A że ona jest osobą medialną i akurat na wszelkich możliwych plakatach - to przestępca łatwo trafia na jej ślad w celu jej usunięcia.

W ramach programu ochrony świadków policja zmusza ich do wyjazdu do jakiejś zapadłej dziury w Wyoming. Gdzie oczywiście będą mieli okazję poznać inne życie, zaprzyjaźnić się z lokalną ludnością i odnaleźć zagubione uczucie. End of the story. Można zapomnieć równie szybko jak się wyjdzie z kina :)


 
Imaginarium Dra Parnassusa
6/10


 
Fish tank
reż. Andrea Arnold
8/10


 

Kłopotliwy człowiek
reż. J. Lien

8/10
 
 
Avatar
reż. James Cameron
9/10

 

 

 

Papryka, seks and rock and roll (Made in Hungária)
reż. Gergely Fonyó

6/10

Miało być czymś na kształt węgierskiego "Grease" - roztańczone, rozśpiewane, z dystansem do ponurych lat socjalizmu. Miki wraca z rodzicami po kilkuletnim pobycie zagranicą do jakże odmiennej rzeczywistości. Przywozi nową muzykę, swobodne podejście i zagraniczną modę, które tak imponują rówieśnikom. Będzie i turniej talentów i występy zbuntowanego zespołu muzycznego, prywatki i odnaleziona po latach szczenięca miłość. Niby wszystko, co być powinno. A jednak zabrakło mi w tym czegoś, co by porwało tak naprawdę, zachęciło do tańca, poruszyło albo zaskoczyło.

Polski tytuł miał chyba przyciągnąć widzów. Oryginalny wydaje mi się jednak bardziej adekwatny do zawartości.

 
Mój Winnipeg reż. Guy Maddin
6/10

Psychodeliczna senno-majacząca podróż do miasta dzieciństwa, Winnipeg, jakiego już nie ma. Wspomnienia miejsc i osób przeplatające się w dziwnym, smutnym, nostalgicznym korowodzie. Film osobisty i prawie dokumentalny, gdyż to aktorzy odgrywają role najbliższych sprzed lat. Trochę męczący w oglądaniu, zwłaszcza na ciemną, zimową noc, ale nawet po paru miesiącach zostaje wspomnienie po jego klimacie.


 

Archiwum:
Joanna Lewandowska © 2003-2010