Tędy do głównych drzwi :)
Joanna Lewandowska - Prywatne Strony
Znak autorki :)
     

 


Joan w obrazie

Niniejsza galeryjka musiała przejść przez sieć samoograniczeń. Postanowiłam zamieścić w niej jedynie fotki, które lubię, które budzą pewne wspomnienia i na których... jest głównie Joan ;) W końcu nie wszyscy muszą sobie życzyć publicznie się na jakichś stronach pojawiać.

Poniżej garstka obrazków z ostatnich kilkunastu lat, nie będąca jednakże ani mym życiorysem ani, mam nadzieję, nie zdradzająca za wiele :) Z każdego roku wybieram jedną, która najbardziej mi się z danym czasem kojarzy, która coś wnosi nowego, albo jest po prostu fotką, którą lubię...:)


 
Joan neocyklistka

Joan w 2009 roku postanowiła sobie przypomnieć po latach co to jest rower i dlaczego jest taki fajny. W tak piękne okoliczności przyrody inaczej by pewnie nie trafiła. A potem całą zimę tęskniła do tego widoku i tych zapachów...

 
 
Joan kociara

Joan właściwie wolała psy. I nie planowała przygarniać jakiegokolwiek zwierzaka, a zwłaszcza kota. Ale podobno koty same wybierają sobie właścicieli. Lulka też pojawiła się w odpowiednim momencie, choć niespodziewanie - czekała na przystanku jako małe kocię. Przez zbieg okoliczności została i bardzo pomogła. Mądre, mruczące stworzenie.

Tu w 2008 r. - kocię znacznie urosło ;)

 
 
Joan milonguera

Tango argentino kręci się w moim życiu od początku 2004 roku. Czasem z różnych powodów odpuszczane, jednak powroty sprawiają mi jednakową frajdę. To zresztą widać ;) Tu pod koniec 2007 r. (nie da się tanga w pojedynkę tańczyć żeby fotka indywidualna była..;)

Fot. by Jerzy Nowak :) - znalazło się też w 2010 na autorskim tangowym kalendarzu

 
 
Joan córeczka tatusia

Joan córeczka tatusia. To jemu w dużej mierze zawdzięczam to, jaka jestem...

Tato odszedł w 2006 roku, zdjęcie było zrobione równo trzy lata wcześniej, ale takiego go chcę pamiętać...

 
 
Joan szalejąca

Joan od początku 2003 roku dość intensywnie dansuje do różnej muzyki - salsowej, tangowej, orientalnej tudzież podskokowej. Żałuję jedynie, że tak późno odkryłam, iż umiem tańczyć ;)

Rok 2005 rozpoczął się tanecznie paroma imprezkami, wśród których największą furorę zrobił inspirowany filmem Oliwood. W załączeniu Joan jako Natalie - blond Aniołek ze świty Charlie'go ;)

 
 
Jesień 2004 - wyjazd na seminarium z halabardy do podłódzkich Lisic. Lubię tę fotkę, to fajne uczucie gdy ma się solidne argumenty..;) no i szczególnie panowie z jakimś takim większym respektem się odnoszą ;D
 
 
W ramach ćwiczenia formy lato 2003 spędziłam m.in. na bieganiu z kijem (znaczy włócznią ;) po lesie i pustkowych plażach. Wspaniały relaks, pod warunkiem że jest ładna pogoda i ma się gdzie ćwiczyć :)
 
 
Dobra wróżka? ;)
Ta fotka przypomina mi ciepłe lato 2002 r. i małe wycieczki po okolicy. Odrobina beztroski podczas paru dni leniuchowania. Kto powiedział, że trzeba gdzieś wyjeżdżać żeby sobie zrobić fotkę? ;)
 
 

Nie pamiętam abym aż tak się wzruszyła na widok fotki. Dostałam takie trzy, z okazji urodzin w 2001 roku, dla przypomnienia miejsc w których spędziłam trochę czasu. Ktoś, kto bardzo lubi robić niespodzianki i należy do zamierającego gatunku wysyłających zwykłe kartki pocztowe zamiast e-maili wziął pod pachę krasnala z ogrodu rodziców i zaniósł go w miejsca mi znane, a jakże odległe... Tylko po to, aby go tam uwiecznić polaroidem i pokazać jak tam jest beze mnie...

Merci D., c'était un cadeau superb :)

 
 

Joan lubi narty. A może Francję? ;) Zamiast wszystkich fotek jedna wystarczy - nie zmieniam co roku narciarskich kreacji, jeżdżę w parę miejsc które lubię, czasem tylko znajomi trochę się zmieniają, ale tego na indywidualnych fotkach nie widać ;) Więc generalnie fotki z roku 1996 niewiele się różnią od tych z 2003 (może jedynie nie jestem już tak ośnieżona jak po 'papuliakach' z początków ;).

Ta akurat pochodzi z lutego 2000 r.

 
 
Joan naskalna ;)

To jedna ze zmyłek. Joan nie chodzi po skałkach, a będąc przypadkiem na skalistym szczycie ma ochotę sobie skoczyć ;) Tu wdrapałam się na cały metr w górę, co i tak było niebezpieczne, bo obok można się było pięknie stoczyć w dół ;). Zrobiona w październiku 1999 r. Nigdy potem już tam nie byłam...

 
 
Joan wodna :)

To zdjęcie kojarzy mi się z marzeniami o przyszłości, poczuciem wolności i takim szczęściem, jakie się czuje czasem na ciepłym wietrze...

Nad pięknym modrym Dunajem, lipiec 1999.

 
 
Joan traperka ;)

Joan wbrew pozorom wcale nie lubi chodzić po górach :) No chyba, że są w pobliżu i ktoś ją bardzo namówi ;) Wtedy nawet czasem jej się podoba. Znaczy górskie widoki podobają się prawie zawsze, z kolei samo chodzenie prawie nigdy ;)

Czerwiec 1997 r. w regionie, w którym robią jeden z moich ulubionych serów ;)

 
 
Joan cyklistka ;)

Z roku 1996 mam wiele miłych wspomnień, działo się wtedy...
Joan dała się m.in. wyciągnąć na 35 km wycieczkę rowerową górami i dolinami, mimo że na rowerze nie jeździła od wieków i nigdy wcześniej nie używała przerzutek ;). Potem z rozpędu poszła jeszcze na 2h lekcji tenisa, no a potem... była chora przez dwa tygodnie ;), bo od tych zaśnieżonych gór w oddali mimo słoneczka wiało październikowym chłodem, a organizm zgłupiał od nadmiaru wrażeń ;)

 
 
Joan w wielkim świecie ;)

Były czasy, kiedy moje Prywatne Strony witały odwiedzających tą właśnie fotką, w kolorach black and white, bo kolorowego skanera nie było w zasięgu... Co ciekawe, niemal wszyscy byli przekonani, że fotka pochodzi z Paryża :) Przecież w takich proporcjach i ujęciu nie dałoby się tam jej zrobić! ;0 Nie jest to też fotomontaż - wtedy nie potrafiłam takich rzeczy ;)

Lato 1994 (jej, ależ ten czas leci.. ;)

 
Joanna Lewandowska © 2003-2011