Tędy do głównych drzwi :)
Joanna Lewandowska - Prywatne Strony
Znak autorki :)
     


Tomy przeczytane 2007

skala: od 1/10 - Katastrofado 10/10 Rewelacja!

Notki roku 2007 uzupełniałam z opóźnieniem, to nie wszystko mogę już pamiętać. Nawet spis lektur na pewno nie jest kompletny, ale będę uzupełniać.

Zapraszam również do tomów przeczytanych w innych latach - archiwum w bocznej kolumnie.

Pierwszą połowę 2007 roku zdominowały "lektury" hiszpańskie typu słownik frazeologiczny polsko-hiszpański, słownik synonimów, korespondencja hiszpańska... nie został ukończone, ale i opisywać ich nie będę ;).

Przerobione:

 

 
"Arthur i George" Julian Barnes
7/10

Oparta na faktach historia życia dwóch postaci - Arthura Conan Doyle'a i George'a Edalji, prawnika hinduskiego pochodzenia, urodzonego i wychowanego w Anglii. Akcja powieści dzieje się na przełomie XIX i XX wieku. Z niewyjaśnionych przyczyn George i jego rodzice przez lata są adresatami szkalujących i obraźliwych listów, a w końcu stojący u progu kariery prawnik zostaje oskarżony o śmiertelne okaleczenie konia należącego do pobliskiej kopalni. Co dziwne, jest to jeden z wielu takich wypadków, popełnianych nawet w czasie gdy George po niesłusznym oskarżeniu trafił już do więzienia. Arthur, którego losy poznajemy równolegle, pojawia się w życiu George'a właściwie przypadkowo, jako ostatnia deska ratunku dla oczyszczenia jego dobrego imienia. "Ojciec" słynnego detektywa Sherlocka Holmesa prowadzący prywatne śledztwo. Ale i George pojawia się w trudnym okresie dla Arthura, przywracając mu ponownie chęć do życia. Przy okazji sprawa George'a stanie się kamieniem milowym brytyjskiego sądownictwa.

Ciekawa historia, szczegółowo opowiedziana, choć zabrakło mi trochę tego "po co", jakiejś puenty, powodu dla którego całość powstała, spójnego zakończenia, wyjaśnienia. Ale może tym się właśnie różni historia napisana przez życie, że nie zawsze poznajemy wszystkie motywy, powody i sprawców, od tej czysto fikcyjnej, gdzie wszystko ma swój początek, rozwinięcie i logiczny koniec z przesłaniem.

 

 
"O pięknie" Zadie Smith
8/10

Historia rodzin Belsey'ów i Kipps'ów, których głowami są dwaj profesorowie rywalizujący ze sobą, obaj specjaliści od Rembrandta. Mieszanina ras, religii, światopoglądów, kultur, przeplatające się losy bohaterów z dwóch kontynentów. W zajawce wydawca nazwał ją "transatlantycką sagą komiczną". Co do pierwszych dwóch członów mogę się zgodzić, ale że komiczna? Gdyby była kosmiczna, to nazwa byłaby równie adekwatna. Mimo wszystko, dobrze było się w nią zanurzyć i nie chciało się jej kończyć. Nie można odmówić Zadie Smith umiejętności tworzenia barwnych, wyrazistych i prawdziwych postaci, a przy tym tak kulturowo zróżnicowanych. Wychowanie w kosmopolitycznym tyglu Londynu i mieszane małżeństwo rodziców (jej mama pochodziła z Jamajki, tata był Anglikiem) plus doskonały zmysł obserwacyjny na pewno miały udział w jej literackim sukcesie.

To już trzecia całkiem pokaźnych rozmiarów książka młodej autorki (rocznik 1975), nominowana do prestiżowej brytyjskiej nagrody Bookera, a poprzednie stały się bestsellerami. Jak tylko będzie okazja, sięgnę po którąś z dwóch poprzednich, bo podobno są napisane w podobny sposób.

 

 
"Meksykańska szarada" Marcela Serrano
5/10

Miał to być niby kryminał o zniknięciu znanej chilijskiej pisarki Carmen Avili, której tropem podąża Rosa Alvallay, pani detektyw wynajęta przez męża zaginionej. Idzie jej tropem, rozmawia z jej bliskimi, czyta jej książki i próbuje dociec prawdy. Niby różne, a czasem podobne.

Trudno się jednak mi było przejąć losem Carmen czy zainteresować poszukiwaniami, niestety trochę to nijakie było i stosunkowo łatwo domyśleć się można zakończenia. Kryminałem to nie jest, właściwie nie do końca wiem czym jest i czy aby na pewno koniecznie trzeba po to sięgnąć...

 
"Rzecz o mych smutnych dziwkach"
Gabriel García Márquez
8/10

Swego czasu rozczytywałam się w powieściach Márqueza, ale od paru lat nie miałam z nim styczności. I miłe zaskoczenie po latach, całkiem zgrabny kawałek o życiu, starości, miłości...

Główny bohater w swe 90 urodziny chce spełnić swe ostatnie pragnienie - upojną noc z młodą dziewicą. Umawia się u Rosy Cabarcas (lokalnej burdelmamy) na takową nietknietą pannę. Znajduje ją pięknie przystrojoną, wymalowaną, ale... uśpioną. Noce u Delgadiny - jak ją nazywa - sprawiają, że wszystko zaczyna się kręcić wokół dziewczyny, wszystkie jego myśli, pragnienia, działania. Czyżby po tylu latach i dziesiątkach kobiet miał możliwość doświadczenia prawdziwej miłości?

To malutka książeczka, na dwie-trzy godziny czytania. Choć ci, którzy zwiedzeni tytułem nastawią się na pikantności i lubieżności, mogą się nieco rozczarować. Tłumacz żałuje, że nie mógł podać dosłownie oryginalnego tytułu czyli "Rzecz o mych smutnych kurwach". Nie wiem czy to akurat by wyszło książce na dobre, raczej zniechęciłoby paru czytelników do sięgnięcia po tę pozycję.

 

 
"Znaczy kapitan" Karol Olgierd Borchardt
9/10

Borchardt poświęcił tę książkę kapitanowi ż.w. Mamertowi Stankiewiczowi, który niemal każde zdanie zaczynał od charakterystycznego "znaczy". Opowiadania z młodzieńczą swadą opisujące czasy tworzenia się polskiej marynarki handlowej, pierwszych żaglowców i transatlantyków. Kiedy młodzież pełna była romantycznych wizji, kiedy realizowane były zdawałoby się niemożliwe marzenia stworzenia marynarki w państwie, które od dawna nie było potęgą morską. Kiedy świat znany był z przygodowych książek, a funduszy brakowało nawet na mundury. Książka pełna jest ciepła i zabawnych, czasem wzruszających historii. Kindersztuby i staroświeckiego piękna. Wiele z powiedzonek kapitana jego fani stosują do dziś w życiu codziennym.

Borchardt zachował ku potomności pamięć o kimś, kto na pewno powinien pozostać jako wzór solidności, pracowitości, rzetelnej wiedzy i wspaniałego wychowawcy. Lektura obowiązkowa, nie tylko dla mieszkańców okolic nadmorskich.

 

 
"Eden" Child
9/10

Któż z nas nie zastanawiał się czy i gdzie istnieje nasza druga połowa? Idealnie dopasowana we wszystkim, po prostu 100% kompatybilności? A gdyby przy pomocy najnowszych osiągnięć techniki opracowano system doboru takich idealnych par? Nie wszystkie oczywiście będą superparami pasującymi do siebie w 100%, ale i poziom ponad 90% jest zadawalający. W firmie "Eden" wdrożono coś takiego, kandydaci przechodzą wszechstronne badania, odnajdują swoje pasujące połówki o wiele skuteczniej niż w przypadkowych portalach randkowych czy biurach matrymionalnych. Wszystko działa doskonale, żyją długo i szczęśliwie do czasu gdy jedna z nielicznych 100%-owych superpar ginie w tajemniczych okolicznościach - morderstwo? samobójstwo? ale jaki mieliby powód żeby się zabijać?

To punkt wyjścia do pochłaniającego thrillera. Wciągnął mnie tak, że kończyłam czytać nad ranem, po całym wieczorze czytania, co mi się naprawdę rzadko zdarza, zwykle zasypiam po paru stronach :) Trochę ciekawych informacji z zakresu badań psychologicznych i nie tylko. Jedynie zakończenie rozczarowuje, a tempo pod koniec spada zdecydowanie. Mam też zastrzeżenia do logiki i celowości niektórych rozwiązań, ale mimo to sądzę że warto do "Edenu" dla rozrywki sięgnąć. Na okładce napisali że "w stylu Crichtona", to jeśli ktoś lubi będzie wiedział o co chodzi ;)

 

 
"El Conde Lucanor" Don Juan Manuel

To w ramach nauki hiszpańskiego, zbiór uproszczonych bajek po hiszpańsku. Coś między braciami Grimm a bajkami La Fontaine'a. Do nauki, więc trudno to oceniać, czekam na wyniki egzaminu ;)

PS egzamin zdałam śpiewająco, więc chyba się nadaje jako lektura uzupełniająca ;)

 
"Tajemnice dziennika lokaja" Amanda Quick
5/10

Szukając informacji o autorce, ze zdziwieniem odkryłam, że publikuje pod trzema różnymi pseudonimami, Amanda Quick jest jednym z nich, a naprawdę nazywa się Jayne Ann Krentz. I nawet powyższa książka w innym tłumaczeniu nosiła inny tytuł, bo "Interesy". A do tego jest pierwszą z trzytomowego cyklu o Lavinii Lake i Tobiasie Marchu. Jednego z licznych cykli. I wśród kilkudzięsięciu innych książek jej autorstwa (znanej też jako Jayne Castle lub Stephanie James), które w ramach żadnego cyklu się nie mieszczą.

Można by tego typu literaturę zaliczyć do kryminałów/romansów dla kucharek, bo jak widać choćby po masowości publikacji, nie mogą to być powieści wysokiego lotu. Ale czasem nawet mała dawka odmóżdżającej rozrywki przydaje się dla relaksu. Bo na swój sposób potrafi wciągnąć.

Lavinia chciałaby być jak bohaterki Agathy Christie - przenikliwą i inteligentną prywatną detektyw. Zwłaszcza gdy tajemnicze wydarzenia brutalnie wchodzą do jej życia. A że jest i konkurencyjny, bardzo męski detektyw, to będzie z tego zarówno uzupełniająca się i trochę rywalizująca para, jak i wątek romansowy. W stylistyce XIX-wiecznego Londynu. Raziło mnie jednak zbyt współczesne słownictwo jak ze zwykłego harlequina, jakoś psuło klimat. Wiarygodności czy logiki się już nie czepiajmy ;)

 

 
"Polska da się lubić. Mój prywatny przewodnik po Polsce i Polakach" Steffen Möller
8/10

Steffen Möller się przejadł. Jest go za dużo w telewizji, poczynając od "Europa da się lubić", przez tragiczne "Załóż się", "M jak miłość", po objazdowy kabaret z którymi jeździ po kraju, wydaje go na płytach itp. itd. Książka wpadła mi w ręce przez przypadek, ciocia dostała w gwiazdkowym prezencie, to zerknęłam. I się obśmiałam i pożyczyłam by przeczytać do końca. Trzeba mu jednak przyznać, że jest dobrym obserwatorem i pilnie się uczy polskiego, co cudzoziemcom rzadko się zdarza. Śmieje się z siebie, choć mimo że się stara to dla mnie nadal pozostaje takim sztywniakiem, który bardzo chce by go lubiano. Jego dowcipy mniej mnie bawiły, ale spostrzeżenia i porównania różnic kulturowych warte są poznania :)

 

 
"Kot w czystej postaci" / "Kot w stanie czystym" Terry Pratchett
6/10

Pratchett zabrał się za swe ulubione zwierzęta, czyli koty. Można przypuszczać, że będzie superzabawnie. Jest przyzwoicie, choć bez farejwerków. Jednak, aby docenić trafność charakterystyk i opisów, trzeba z towarzystwem kocim mieć na codzień do czynienia. Może gdy czytałam, za krótko jeszcze miałam kota i teraz bawiłoby mnie bardziej. Ale o pewnych zachowaniach i upodobaniach sierściuchów mnie ta książka uprzedziła i nauczyła prędzej niż nauczyła się ich kotka - choćby o znaczącej roli szaf w kocich preferencjach.

PS widzę, że książka jest też przetłumaczona jako "Kot w stanie czystym" i to przez nadwornego tłumacza Pratchetta czyli Piotra W. Cholewę. Hm, czyli może jest lepiej..

 

 

 

Archiwum:
Joanna Lewandowska © 2003-2011